Współwłaściciel i dyrektor generalny Zachodniej Spółki Paliwowo-Energetycznej (ZPEK) Oleg Chykyda uważa, że państwo powinno wzmocnić kontrolę nad importerami produktów naftowych oraz podnieść próg wejścia na rynek paliwowy.
Powiedział o tym w wywiadzie enkorr, komentując sytuację na hurtowym rynku produktów naftowych.
Według Chykydy, na początku wojny na pełną skalę deregulacja była słusznym posunięciem: tanie licencje, niski podatek VAT, brak podatku akcyzowego oraz «zielony korytarz» na granicy pozwoliły szybko przezwyciężyć niedobór paliwa.
Jednak obecnie, jego zdaniem, sytuacja uległa zmianie, a rynek wymaga bardziej rygorystycznych regulacji.
«Państwo powinno już teraz ściślej kontrolować ten rynek i nakładać surowsze wymagania na importerów produktów naftowych. Leży to w bezpośrednim interesie państwa, ponieważ w grę wchodzi utrata wpływów podatkowych» — zaznaczył.
Chykyda podkreślił, że część małych firm działa według schematu krótkoterminowego zysku: kupują licencję, przez kilka miesięcy zajmują się sprzedażą paliwa – często za gotówkę – stosują dumping cenowy, a następnie znikają, pozostawiając problemy operatorom systemowym.
«To nie wszystko. Dzięki swoim machinom oferują naszym klientom ceny naszych produktów niższe niż my. Potem znikają, a my nic nie zarabiamy przy takiej konkurencji. W związku z tym brakuje środków na tworzenie infrastruktury, nowych miejsc pracy, podstawy opodatkowania itp.» — mówi Chykyda.
Według szefa ZPEK próg wejścia na rynek należy podnieść poprzez podwyższenie kosztów licencji, wprowadzenie wymogu utrzymywania obowiązkowych zapasów paliwa oraz posiadania własnej infrastruktury.
«Nie wiem, do jakiego poziomu, ale próg wejścia na rynek zdecydowanie należy podnieść» — podsumował Chykyda.
